Wpadł na parkiet stary gazda
Ostra była wtedy jazda
Lecz nie liczą się drobiazgi
Gdy wokoło lecą drzazgi
Szarpią gazdą dziwne tiki
Rodem prosto z Ameryki
Tak buzuje krew górala
Gdy nim zwyrtnie czarna lala
Ref.: Tańcz - nie żałuj podłogi
Tańcz - niech niosą cię nogi
Tańcz - niech ludzie się gapią
Tańcz - aż skurcze się złapią
Tańcz - na pełnych obrotach
Tańcz - bo minie ochota
Tańcz - nic nie myśl na razie
Tańcz - jak gazda w ekstazie
Tańcz
Każdy gazdę podpatruje
Dzikie ruchy naśladuje
Nikt dziś nie podpiera ściany
Cały naród poszedł w tany
Ni to fokstrot ni krzesany
Nowy taniec zwą szarpanym
Ledwo trzyma się tańcbuda
Widać z tego deal się udał
Ref.: Tańcz - nie żałuj podłogi ...
Szarpie mama szarpie tata
Szarpie stryj i żona brata
Szarpie sąsiad i sąsiadka
Nawet babka szarpie dziadka
Rządzi krajem styl szarpany
To zasługa czarnej dany
Dowód na to że nowości
Zawsze biorą się z miłości
Ref.: Tańcz - nie żałuj podłogi ...
Pole pole łyse pole
Ale mam już plan
Pomalutku bez pośpiechu
Wszystko zrobię sam
Nad makietą się męczyłem
Ładnych parę lat
Ale za to zwiedzać cudo
Będzie cały świat
Ref.: Tu na razie jest ściernisko
Ale będzie San Francisko
A tam gdzie to kretowisko
Będzie stał mój bank
Do roboty mam smykałkę
Krzepę mam jak wół
Sam pociągnę wóz pustaków
Choćby był bez kół
Już wyciąłem wszystkie krzaki
Teraz zwożę żwir
Mam to w nosie że sąsiedzi
Mówią o mnie świr
Ref.: Tu na razie jest ściernisko ...
Ja nie jestem w ciemię bity
Budowlankę znam
I samemu burmistrzowi
Wstęgę przeciąć dam
Ref.: Tu na razie jest ściernisko ...
PO UŚMIECHU WIEM JAKI DZIŚ MASZ DZIEŃ
W TWYM SPOJRZENIU JEST ZAWSZE JAKIŚ GEST
W DUSZY COŚ MI DRŻY JA WIEM ŻE TO TY
W SERCU COŚ MI GRA JA WIEM ŻE TO JA
PRAGNĘ CIĘ MIŁOWAĆ PO WIECZNY CZAS
TAK ŻEBY TA MIŁOŚĆ PRZETRWAŁA NAS
TYLKO TOBIE ME SERCE BYM DAŁ
I DLA CIEBIE PIOSENKI BYM GRAŁ
TAKIE PROSTE KOJĄCE
JAK DO MNIE BŁYSZCZĄCE SIĘ WCIĄŻ OCZY TWE
W OCEANIE ŻNIW TYLKO JA I TY
WIATR KOŁYSZE NAS Z NAMI CAŁY LAS
RAMIĘ W RAMIĘ BĄDŹ Z NAMI W KAŻDY CZAS
ABY MIŁOŚĆ TA POŁĄCZYŁA NAS
PRAGNĘ CIĘ MIŁOWAĆ PO WIECZNY CZAS . . .