Z czerwonym sercem
Stanę u twoich drzwi
I zacznę śpiewać
Zanim otworzysz mi
Ty i tylko ty jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko ty do końca moich dni
Ref.: I tak mi mówi moje serce
Tak mi mówią sny
Dla ciebie jestem ja
A dla mnie ty
Mój biały konik
Pod oknem będzie stał
A cygan romans
Na skrzypcach będzie grał
Ty i tylko ty jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko ty do końca moich dni
Dla ciebie słowa
Ułożę w cudny rym
Chociaż z polskiego
Nie zawsze wiodłem prym
Ty i tylko ty jesteś mi przeznaczona
Ty i tylko ty do końca moich dni
Ref.: I tak mi mówi moje serce
Schowoj sie ze mnom miła
tam do starej szafy
tam nie bedzie matuli
tam nie bedzie taty
Pobawimy sie razem
w tej szafie w doktora
Jo cie miła przebodom
a ty bedzies chłora
(ref.) Nie kuś ze mie deble
nie kuś ze mie deble
idź w pierony
Łostow ze mnie w spokoju
doktorku skońcony
Pozwól ze mi ze sobom
cosik pokramarzyć
bo bedemy ło tym zaś
pło cichutku marzyć
Nie trza nom sie uwijać
nika sie nie poli
Ty sie seblec, a jo sie
spytom ka cie boli
(ref.) Nie kuś ze mie deble...
Co sie bedemy cykać,
swoje roki momy
Jestek dzisioj medycnie
do cie nastawiony
(ref.) Nie kuś ze mie deble...
Postawił ktoś wannę
Na środku podwórza
Samochód nie wjedzie
Bo wanna za duża
Deszczówki nalało
I but się wynurza
Lecz nikt nie przesunie
No cóż bo za duża
A może by tak wannę
Wywieźć za miasto
Postawić gdzieś w polu
Tam nie jest tak ciasno
Już każdy ten temat
Od rana wałkuje
A tymczasem Jasiu
Do wanny sobie pluje
Ref.: Plum plum plum żabka pływa
Ona bardzo jest szczęśliwa
Plum plum plum żabka
Plum żabka pływa
Plum plum plum żabka pływa
Spójrzcie jaka jest szczęśliwa
Plum plum plum żabka
Plum żabka pływa
Od rana każdy
Podgląda sąsiada
Własnymi kanałami
Sprawę wanny bada
Już nerwy puszczają
Spod piątki ktoś psioczy
Komu by tu za to
Popodbijać oczy
Ktoś kiedyś zapytał
Co to komu szkodzi
Że wanna spokojnie
Do historii wchodzi
Od razu usłyszał
Czy pan jest pijany
I został niechcący
W wannie wykąpany
Ref.: Plum plum plum żabka pływa ...
Pan Miecio artysta
Któremu natchnienia
Od lat brakowało
Doznał olśnienia
Wziął płótno i wódkę
W piersiówce do picia
Malując wannę
Spłodził dzieło życia
Niestety nie ma wanny
Nie ma koniunktury
W galeriach wiszą przecież
Same chałtury
Więc umarł artysta
Z przepicia i złości
I z miejsca obraz z wanną
Zyskał na wartości