Wołoł z ambony
probosc w kościele
ze nie wolno ze nie wolno
robić w niedziele
Ale Jagusia
mondralom była
i se z tego co ksiądz godoł
nic nie robiła
Posła ukopaj
wiadro ziymnioków
a tu leci, a tu leci
UFO z obłoków
Siadło na polu
rycy jak ciele
wygaduje do Jagusi
trele morele
Podesła Jaguś
blizyj ku niymu
i do dzisioj nie pamiynto
co dała jymu
Tak wojowali
tak wywijali
ze małego ufoludka
wymajstrowali
Po coś sie Jaguś
z nim zodowała
teroz zielone dziecysko
bedzies chowała
Przysiadło słonko na Jezuska żłobie
Nie płacz Dziecino łzy osuszę Tobie
Ogrzeję liczka bajdurkę zanucę
W zamian się wielkiej miłości nauczę
Pozwól promyczkiem połaskotać Siebie
Wszak się samemu przykrzy na tym niebie
Chociaż przez chwilę weselej tu będzie
Przyjmij Jezuniu słonko po kolędzie
W Twojej osobie tyle dostojności
Choć nie posiadasz żadnych kosztowności
Berła korony komnat cudowności
Twoją ozdobą potęga miłości
Odnajdzie miłość ten co wciąż jej szuka
Do Twej stajenki pokornie zapuka
Choć ścieżki do niej nie zawsze utarte
A buty nieraz od błądzenia zdarte
KOŁYSZĄ SIĘ LIŚCIE NA WIETRZE
JUŻ LATEM PACHNIE POWIETRZE
SPADAJĄ ZE WSZYSTKICH ŁACHY
TRZESZCZĄ Z GORĄCA DACHY
CHYBA WYJADĘ NAD MORZE
SWE CIAŁO NA SŁOŃCU POŁOŻĘ
WTAPIAJĄC SIĘ W ROŻEN ZBIOROWY
POPATRZĘ NA NEGLIŻ PLAŻOWY
PLAŻA PLAŻA PLAŻA OBNAŻA
SŁOŃCE ZAPAS ZIMOWY WYSMAŻA
NÓG SMUKŁYCH CAŁY LAS
I TYLKO NIE MA NAS
NA PLAŻĘ NA PLAŻĘ JUŻ CZAS
A MOŻE WYSKOCZĘ NA KUBĘ
Z TĘSKNOTY ZA DEMOLUDEM
OPRÓŻNIĘ PORTFEL DO ZERA
POGŁASZCZĘ BRODĘ FIDELA
TYMCZASEM SPRZEDAJĘ OSCYPKI
BO MUSZĘ ZAROBIĆ NA SLIPKI
WIECZOREM UCZĘSZCZAM NA DŻUDO
BO DOBRZE WYGLĄDAĆ JEST CHUDO
PLAŻA PLAŻA PLAŻA OBNAŻA...
JUŻ KRECĄ SIĘ LODY KRĘCONE
I SKWIERCZĄ MINTAJE SMAŻONE
ŻAR Z NIEBA STRUŻKAMI SIĘ LEJE
A GĘBA NARESZCIE SIĘ ŚMIEJE
JUŻ ANTEK ZAKUPIŁ DLA KINGI
BARDOTKĘ Z WOALU I STRINGI
OJ BĘDZIE SIĘ BĘDZIE SIĘ DZIAŁO
GDY KINGA W TO WŁOŻY SWE CIAŁO
PLAŻA PLAŻA PLAŻA OBNAŻA...