Wołoł z ambony

probosc w kościele
ze nie wolno ze nie wolno
robić w niedziele

Ale Jagusia
mondralom była
i se z tego co ksiądz godoł
nic nie robiła

Posła ukopaj
wiadro ziymnioków
a tu leci, a tu leci
UFO z obłoków

Siadło na polu
rycy jak ciele
wygaduje do Jagusi
trele morele

Podesła Jaguś
blizyj ku niymu
i do dzisioj nie pamiynto
co dała jymu

Tak wojowali
tak wywijali
ze małego ufoludka
wymajstrowali

Po coś sie Jaguś
z nim zodowała

teroz zielone dziecysko
bedzies chowała




WYSZEDŁ SŁONIK NA BALKONIK 

W PIĘKNY LETNI DZIEŃ
CHOĆ INSTRUMENT MIAŁ OD DZIECKA
GŁUCHY BYŁ JAK PIEŃ

JEDNAK MIŁOŚĆ DO MUZYKI
JAKĄ W SOBIE MIAŁ
POWALAŁA NA KOLANA
KIEDY KONCERT GRAŁ

WYSTARCZĄ CHĘCI BY ŚWIAT ROZKRĘCIĆ
BY ZAWIROWAŁ KAŻDY DZIEŃ
BY ŚWIAT SIĘ ZMIENIŁ I ROZPROMIENIŁ
I ŻAL ZE SMUTKIEM ODSZEDŁ W CIEŃ

ŻAR SIĘ LEJE KOGUT PIEJE
SŁONIK KONCERT GRA
AŻ SIĘ W TŁUMIE NIE JEDNEMU
W OKU KRĘCI ŁZA

O CO CHODZI KTOŚ SIĘ PYTA
ŻE BEZ ZBĘDNYCH MĘK
SŁOŃ ZAWŁADNĄŁ TAKIM TŁUMEM
ZNAJĄC JEDEN DŹWIĘK

WYSTARCZĄ CHĘCI BY ŚWIAT ROZKRĘCIĆ . . .

I TAK OTO W SZCZĘŚCIE ŚWIATA
SŁONIK MA SWÓJ WKŁAD
I DLATEGO ŚWIAT ZE SŁONIEM
ŻYJE ZA PAN BRAT

JA TEŻ CHYBA COŚ ZE SŁONIA
W SWEJ NATURZE MAM
KIEDY NOCĄ NA BALKONIE
NA SWEJ TRĄBIE GRAM

WYSTARCZĄ CHĘCI BY ŚWIAT ROZKRĘCIĆ . . .